Złamane narzędzie w kanale
Pilnik używany do opracowania kanału potrafi się ułamać i zostać w środku. Zwykle da się go wydobyć, choć nie zawsze jest to najlepsze wyjście.

Skąd się to bierze
Narzędzia endodontyczne mają ułamek milimetra grubości i pracują w kanale, który zakręca. Metal się męczy, zwłaszcza przy ostrych zagięciach i w wąskich, zwapniałych kanałach.
To nie zawsze znaczy, że ktoś popełnił błąd. Zdarza się także wtedy, gdy wszystko robione jest poprawnie.
Co to zmienia
Fragment tkwiący w kanale blokuje dojście do jego końca. Odcinek za nim zostaje nieopracowany, a jeśli siedzą tam bakterie, leczenie nie zadziała.
Dlatego pierwsze pytanie nie brzmi, jak wyjąć narzędzie, tylko czy jego obecność przeszkadza. Jeśli kanał był czysty, a fragment wszedł na sam koniec, bezpieczniej bywa zostawić go i wypełnić kanał razem z nim.

Jak to wyciągamy
Najpierw tomografia, żeby zobaczyć, gdzie dokładnie siedzi i jak bardzo kanał zakręca nad nim.
Potem praca pod mikroskopem: poszerzamy dojście do fragmentu, uwalniamy go wokół i wyprowadzamy na zewnątrz. Zajmuje to zwykle całą wizytę, czasem dwie.
Każde takie wejście zabiera trochę tkanek korzenia, więc pracujemy jak najoszczędniej. Ząb, który stał się cienkościenny, pęka później przy gryzieniu.
Czego nie obiecujemy
Nie każde narzędzie da się usunąć. Przy fragmentach zaklinowanych za zakrętem korzenia próba bywa groźniejsza niż sam fragment.
Jeżeli po tomografii widzimy, że ryzyko jest za duże, proponujemy inne postępowanie i mówimy, na czym polega.
Pytania pacjentów
Czy takie narzędzie szkodzi, jeśli zostanie?
Samo w sobie nie jest toksyczne. Problemem jest nie metal, a bakterie w odcinku kanału, do którego przez niego nie docieramy.
Ile trwa zabieg?
Zwykle jedna dłuższa wizyta. Przy trudnym umiejscowieniu potrzebna bywa druga.
Czy mogę przyjść z zębem leczonym w innym gabinecie?
Tak, większość takich zębów trafia do nas właśnie stamtąd. Prosimy o zabranie zdjęć, jeśli pacjent je dostał.